niedziela, 21 lipca, 2024

Wolimy o niej dyskutować niż nią żyć. Za dyskutowanie nic się nie płaci, ale praktyka miłości to nauka kosztowna. Dag Hammarskjóld pisze w swych Drogowskazach: «Wielka sprawa tak łatwo przyćmiewa „małą”. Nic nie możesz zrobić dla społeczeństwa bez pokory i ciepła, jakie musisz w sobie znaleźć wobec tych, w których życie osobiste jesteś włączony. Bez tego bowiem żyjesz w świecie abstrakcji, w którym twemu … głodowi władzy popędowi niszczenia brakuje jedynego przepotężnego przeciwnika – miłości… Lepiej z całej duszy pomagać jednemu człowiekowi, niż „ofiarować się za całą ludzkość”».1 Jedność, a nie szczęście Jeśli chcemy inwestować w miłość niezbędną pracę czy wysiłek, ważne jest, aby naszym dążeniem była jedność, a nie szczęście. Ci, którzy wyruszają w podróż miłości, winni zmierzać do wzajemnego odkrycia siebie, dzielenia i wspólnoty życia, które są sednem miłości. Przyszli kochankowie nie powinni nieustannie mierzyć sobie temperatury i tętna, aby w każdej chwili wiedzieć, na ile dobrze się czują i na ile są szczęśliwi. Jak nam często przypomina Victor Franki, szczęście pojawia się w życiu ludzkim jedynie jako «produkt uboczny». Może znacie ten wiersz: Szczęście jest jak motyl. Im bardziej za nim gonisz, Tym bardziej ci się wymyka. Lecz jeśli zwrócisz swą uwagę ku innym rzeczom, Przyfrunie i delikatnie usiądzie ci na ramieniu. Aby osiągnąć prawdziwe szczęście w miłości, człowiek musi chcieć wspólnoty, jedności, musi pragnąć dzielić się z drugim. Niekiedy jedność ta wymaga od nas rzeczy mało przyjemnych – prawdomówności, kiedy chętnie byśmy trochę skłamali, podjęcia problemu, kiedy łatwiej byłoby się nadąsać, przyznania się do nieładnych uczuć, kiedy najchętniej złożylibyśmy winę na drugiego, wytrwania, kiedy wolelibyśmy uciec, przyznania się do własnych wątpliwości, choć wygodniej byłoby udawać pewność, konfrontacji, kiedy gotowi bylibyśmy zapłacić każdą cenę za spokój. Żadna z tych rzeczy, których słusznie żąda miłość, nie prowadzi bezpośrednio do spokoju i szczęścia; bezpośrednio przynosi raczej ból i zmagania. Tak, miłość funkcjonuje, jeśli nad nią pracujemy. Praca nad miłością to dążenie do pełnej szczerości, całkowitego odkrycia się, a jest to cel bardzo trudny. Ludzie, którzy w związku z miłością gonią wyłącznie za motylem szczęścia, zostaną w końcu z pustymi rękami i z pustym sercem. Dążenie do jedności, a nie do szczęścia jest bezwzględnym warunkiem powodzenia miłości.

0 Comments

Leave a Comment

Kategorie

Odzież

Wolimy o niej dyskutować niż nią żyć. Za dyskutowanie nic się nie płaci, ale praktyka miłości to nauka kosztowna. Dag Hammarskjóld pisze w swych Drogowskazach: «Wielka sprawa tak łatwo przyćmiewa „małą”. Nic nie możesz zrobić dla społeczeństwa bez pokory i ciepła, jakie musisz w sobie znaleźć wobec tych, w których życie osobiste jesteś włączony. Bez tego bowiem żyjesz w świecie abstrakcji, w którym twemu … głodowi władzy popędowi niszczenia brakuje jedynego przepotężnego przeciwnika – miłości… Lepiej z całej duszy pomagać jednemu człowiekowi, niż „ofiarować się za całą ludzkość”».1 Jedność, a nie szczęście Jeśli chcemy inwestować w miłość niezbędną pracę czy wysiłek, ważne jest, aby naszym dążeniem była jedność, a nie szczęście. Ci, którzy wyruszają w podróż miłości, winni zmierzać do wzajemnego odkrycia siebie, dzielenia i wspólnoty życia, które są sednem miłości. Przyszli kochankowie nie powinni nieustannie mierzyć sobie temperatury i tętna, aby w każdej chwili wiedzieć, na ile dobrze się czują i na ile są szczęśliwi. Jak nam często przypomina Victor Franki, szczęście pojawia się w życiu ludzkim jedynie jako «produkt uboczny». Może znacie ten wiersz: Szczęście jest jak motyl. Im bardziej za nim gonisz, Tym bardziej ci się wymyka. Lecz jeśli zwrócisz swą uwagę ku innym rzeczom, Przyfrunie i delikatnie usiądzie ci na ramieniu. Aby osiągnąć prawdziwe szczęście w miłości, człowiek musi chcieć wspólnoty, jedności, musi pragnąć dzielić się z drugim. Niekiedy jedność ta wymaga od nas rzeczy mało przyjemnych – prawdomówności, kiedy chętnie byśmy trochę skłamali, podjęcia problemu, kiedy łatwiej byłoby się nadąsać, przyznania się do nieładnych uczuć, kiedy najchętniej złożylibyśmy winę na drugiego, wytrwania, kiedy wolelibyśmy uciec, przyznania się do własnych wątpliwości, choć wygodniej byłoby udawać pewność, konfrontacji, kiedy gotowi bylibyśmy zapłacić każdą cenę za spokój. Żadna z tych rzeczy, których słusznie żąda miłość, nie prowadzi bezpośrednio do spokoju i szczęścia; bezpośrednio przynosi raczej ból i zmagania. Tak, miłość funkcjonuje, jeśli nad nią pracujemy. Praca nad miłością to dążenie do pełnej szczerości, całkowitego odkrycia się, a jest to cel bardzo trudny. Ludzie, którzy w związku z miłością gonią wyłącznie za motylem szczęścia, zostaną w końcu z pustymi rękami i z pustym sercem. Dążenie do jedności, a nie do szczęścia jest bezwzględnym warunkiem powodzenia miłości.

0 Comments

Leave a Comment