Bronić spokoju

Ten, kto znosi krzywdy – kto poświęca własną godność i nie broni swego spokoju i bezpieczeństwa- nie jest więc człowiekiem w pełni«zdrowym»i«normalnym». Taki masochizm, upodlające poświęcanie się lub poddawanie się wyzyskowi i przemocy nie mają nic wspólnego z miłością. Są przejawami patologii i zaburzeń emocjonalnych. Jeżeli nie potrafię prosić innych wprost o to, czego mi potrzeba, będę manipulować ludźmi, by jednak to uzyskać. Poświęcanie się jest manipulacją stawiającą innych w roli dłużników, a jej utajonym zamiarem jest zmuszenie innych do wdzięczności [która ma zastąpić miłość], podziwu [który zagłuszy moje własne obawy, że nie jestem nic warta] oraz odwzajemnienia świadczeń [co zaspokoi mój głód ciepła, pomocy i oparcia], Ale przede wszystkim poświęcanie się jest metodą uzależniania od siebie innych ludzi: jeżeli dostaną ode mnie tak wiele, nie będą umieli poradzić sobie beze mnie, a wtedy ja stanę się potrzebna. Gdy będę im potrzebna, nie odejdą, nie odrzucą, a więc nie zostanę sama. Liczę na to, że ci, dla których się poświęcam – moje dzieci, mąż, rodzice, przyjaciele – będą czuli się w obowiązku lubić mnie, zapraszać, spędzać ze mną czas, a kiedyś zaopiekują się tak, jak ja nimi teraz. Najbardziej w świecie boję się osamotnienia i opuszczenia. Myślę, że poświęcając się kocham innych, a ja nie kocham, tylko boję się być sama. Czuję się bezwartościowa i nie wierzę, że ktokolwiek mógłby mnie kochać. Dlatego wiecznie usiłuję zasłużyć na miłość. Ale nie wiem, że ze mnie emanuje poczucie własnej bezwartościowości i inni je wyczuwają. Jest ono zaraźliwe, uciekają więc ode mnie, broniąc się przed nim. Cała gra odbywa się bez słów – w każdym razie bez słów prawdziwych i adekwatnych do naszych wzajemnych stosunków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *